piątek, 12 października 2012

Szkice z życia materii martwej - Przemysław Cerebież-Tarabicki Wyimki z Elegii dujnejskich R.M. Rilkego - Cezary Sikorski



Przemysław Cerebież - Tarabicki

Urodzony w 1954 roku w Szczecinie
W latach 1975 - 79 studiował na Wydziale Architektury Politechniki Szczecińskiej i Gdańskiej.
W latach 1979 - 83 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku.
Dyplom z malarstwa otrzymał w pracowni prof. K. Ostrowskiego.
Ponad czterdzieści wystaw indywidualnych i zbiorowych



Cezary Sikorski 


Urodzony w 1957. Studia filozoficzne na Uniwersytecie Wrocławskim (1980). Doktorat z nauk humanistycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza (1987). Wydał książki poetyckie: Droga z Daulis do Delf (2009) i Monadologia stosowana (2011) oraz razem z Przemkiem Cerebież-Tarabickim, malarzem ze Szczecina, album obrazów, szkiców i wierszy: Szkice z życia materii martwej. Wyimki z Elegii duinejskich R.M. Rilkego (2011). Pięćdziesiąt cztery sonety (2012). 
Jest wydawcą. W prowadzonym przez niego Zaułku Wydawniczym Pomyłka ukazały się książki Aleksandry Słowik, Izabeli Fietkiewicz-Paszek, wiersze Teresy Rudowicz, Barbary Dudek i innych. Zaułek Wydawniczy Pomyłka ściśle współpracuje ze Stowarzyszeniem Promocji Sztuki Łyżka Mleka, którego jest członkiem-założycielem.

http://www.zaulekpomylka.pl




"Tajemnica to sedno malarstwa Przemysława Cerebież-Tarabickiego. Zamykał ją długo w wieżach i piramidach, podkreślał swoje odgrodzenie, stawiając sześciany na rudej pustyni. Czasem trochę nieba i cienkich białych chmur w osobnym świecie czystości i błękitu. Przekroje przez inność – jakby rozpięte na desce malarskiej ptaki i ludzkie pałuby, niepewne, czy warto wyodrębnić się z kosmosu materii. Jej faktura – gęsta, nierówna, zakrzepła, a jednak zmagająca się w ruchu – jest ostatecznie wartością najbardziej uderzającą w sztuce Tarabickiego." (Aleksandra Słowik, Malarstwo w świecie nietoperzy. O Szkicach z życia materii martwej Przemka Cerebież-Tarabickiego).


"Wyimki z Elegii duinejskich, autorstwa Cezarego Sikorskiego, to nie tylko parafraza, czyli swobodne omówienie utworu Rilkego. Zamiana prozy poetyckiej oryginału na klasycyzującą formę sonetową, mającą z góry narzucony porządek, czyniący z otwartego zapisu pierwowzoru bardziej zdyscyplinowaną postać poetycką, zdaje się sugerować, że autor Wyimków robi wypisy z sensów poszczególnych elegii, ale jednocześnie prowadzi z tymi sensami polemikę. Czyni to jak człowiek, który roztrząsa znaczenia po to, by samemu znaleźć w nich swoje miejsce, idąc niby po śladach, a jednak obok i tocząc spór sam ze sobą." (Jacek Sojan, Śladami poety Nieznanego).




01
56x31 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki



Z elegii pierwszej - o przerażeniu


Nie mógł usłyszeć mnie żaden anioł.
Gdyby mnie dotknął, musiałbym umrzeć
w jego porządku. Bo przerażenie
jest bliskie pięknu i każdy anioł

jest straszny. Którzy odeszli, znają
cząstki wieczności, lecz zapomnieli
o nas. Lub od spraw ziemskich odwykli
zbyt szybko, gdy my musimy bez nich

żyć nadal. Tylko zwierzęta są wciąż
na tropie i tylko one wiedzą,
że świat nie jest naszym domem. Że gdzieś

na stoku zostanie jakieś drzewo,
wczorajsza droga, przyzwyczajenie
krnąbrne, że to, co jest, się nie zmienia.

                                                                   © Cezary Sikorski





02
31x56 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki




Z elegii drugiej - o kochankach 


Nie przypadamy do smaku świata,
który nas wchłania. Z niedopatrzenia
czasem obecni w rysach aniołów,
niczym niepokój na twarzach kobiet

w ciąży, z każdym oddechem - po cichu -
się ulatniamy. Jak szczapy w ogniu
woń wydajemy słabszą. Gdy nagle
ktoś nam powiada: wejdź w moją krew,

wypełnij sobą pokój i zimę.
Spraw, aby trwało miejsce, gdzie dotyk
jest zawsze błogi, silny jak ramię

bogów. Tam, między rzeką i skałą,
jest skrawek żyznej ziemi, gdzie serce
przewyższa ból. I śmierć. I nas samych.

                                                               © Cezary Sikorski





03 
68x47 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki





Z elegii trzeciej - o miłości 

Może to matka była pierwsza? Smukłą postacią
rozplotła skręcony nocą chaos, gdy cień jego
losu - w długim płaszczu - wchodził za szafę i trwoga
się poruszała w fałdach zasłony. A może ty

zatrwożyłaś go, by wydobyć z ciemnego kręgu
i nagiąć wargi do żyznej mowy? Ani jedna,
ani druga. Zawsze kochał przestrzeń wewnątrz i las
przedczłowieczy. Kochając przemierzył tylko głębiej


tę knieję, poruszył w swych żyłach prastare soki.
Bo nie kochamy jak jednoroczne kwiaty; nie to
dziecko, lecz tłumy narodzin. Wszystkich ojców, którzy


w nas spoczywają jak gruz górskich złomów. Łożyska
potoków wszystkich matek. I cały niemy pejzaż
pod zasłoną losu. To cię ubiegło, dziewczyno.

                                                                           © Cezary Sikorski





04
76x31 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki




Z elegii czwartej - o odrębności


Śnimy bez przerwy o tożsamości.
Jak lwy, co kroczą w chwale i nic nie
wiedzą o swoim upadku, tak my
- nigdy jak ptaki i nigdy razem.

Nawet, gdy chcemy być niczym Jedno,
wrogość jest nadal tym, co najbliższe,
a kochankowie, ślubując przestwór,
w sobie nawzajem sięgają kresu.

Bo nic tu nie jest sobą, mijamy
się, a to, co trwa, tworzy tylko
pozór całości. I nikt nie ulepi

dziecinnej śmierci z czerstwego chleba;
nikt nie powie o śmierci łagodnie:
O, drzewo życia, kiedyż zimujące?
                                                     
                                                   © Cezary Sikorski






05 
 68x47cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki





Z elegii piątej - o linoskoczkach


Madame Lamort zwija i rozwija ziemskie
drogi, wstążki bez końca, falbany, kwiaty.
Wciąż na nowo ustawia postacie w cyrku.
Oto starzec zmarszczony jak grzybnia. Chciałby

trzymać rytm, lecz tkwi w zbyt luźnej skórze, która
kiedyś mieściła dwóch mężczyzn. Zmarł już pierwszy,
gdy gorszy przeżył i mieszka w ciele wdowim,
pomylony i głuchy. Obok młodzieniec,

cały z muskułów i prostych skojarzeń - syn
karku i mniszki. Stoi, lecz przecież może
skoczyć. A my? Róża widzów w kapeluszach

losu: tanich, pełnych wstęg, kokard i sztucznych
owoców. Fałszywych i pięknych lub pięknych
i złudnych - w stałej ofercie Madame Lamort.

                                                               © Cezary Sikorski






06 
56x56 cmakryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki





Z elegii szóstej - o spełnieniu 



Nie ze snu, jeszcze śpiący,

a już spełnieni, lecz wciąż
wzbierając, zbyt późno się
zamykamy w owocu.

Dla nas chwałą jest kwitnąć
albo umierać młodo,
by stanąć przy herosach,
których nie trapi trwanie.

Nie wybiegamy naprzód,
jesteśmy nie wychodząc,
więc trudno nam zapytać:

połykać czy smakować?
Zmieniać się czy być sobą?
Czy spieszyć się? Czy zwlekać?

                                                    © Cezary Sikorski






07 
52x67 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki





Z elegii siódmej - o świecie wewnątrz

Być tutaj jest wspaniale. Nawet ty o tym wiesz
dziewczyno, gdy owrzodziała i pozbawiona
wszystkiego błąkasz się niczym śmieć po najgorszych
zaułkach miasta. Każdy miał kiedyś tę chwilę.

Nawet nie całą, lecz między dwiema chwilami
drobny ułamek miary czasu, gdy dana jest
przytomność bytu i gdy dostrzec można wewnątrz,
jak wraz z krwią płynie przez żyły własna obecność.

Także twoje istnienie wciąż kieruje się w głąb
i - bogatsze o inność - za nic ma to, co wśród
rzeczy się zdarza, bo nawet szczęście przemienić

trzeba w sobie, by je zobaczyć. Tak nam życie
całe upływa na tych przemianach i chyba
nie ma świata innego niż wewnątrz, dziewczyno.

                                                                       © Cezary Sikorski


                   






08
76x56 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki



Z elegii ósmej - o odwróceniu 



Zwierzę widzi przestrzeń wszystkimi oczami.
Wchłania przestwór, gdzie zieleń wraca bez końca.
Wszystko wie nieskończenie, choć już nie pragnie
niczego. Jest wolne od śmierci, bo zgon ma

za sobą i kroczy przez wieczność jak idą
źródła. O tym, co jest poza nami, wiemy
z twarzy zwierzęcia albo w pobliżu śmierci.
I jak przechodnie bez wyjścia musimy wciąż

porządkować i scalać, co się rozpada.
Również, gdy sami się rozpadamy. Chyba
ktoś nas odwrócił tak, że wszystko czynimy

niczym odchodzący, który zdobył górę,
lecz tęskni za doliną; zwleka, przystaje,
bo jest, gdzie był; i żyje wciąż się żegnając.

                                                                     © Cezary Sikorski








09 
31x56 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież - Tarabicki





Z elegii dziewiątej - o słowach i rzeczach 


Za każdym razem, raz tylko jeden.
My także tylko raz i nie więcej
- raz tylko istnieć nieodwołalnie
i bezpowrotnie na Ziemi istnieć.

Lecz może szczęściem szybka utrata
tej znikomości, co nas dotyczy
i którą chcemy pomieścić w dłoniach?
Wędrowiec znosi z góry w dolinę

nie to, o czym nie można powiedzieć,
lecz słowo. Może jesteśmy tutaj
tylko po to, by mówić: dom, drzewo,

most, studnia, okno. Lub wyżej: wieża,
kolumna… Lecz mówić tak, jak samym
rzeczom nigdy by się nie marzyło. 

                                                       © Cezary Sikorski






10
35x105 cm akryl, olej, płótno
© Przemysław Cerebież-Tarabicki




Z elegii dziesiątej - o tym, co zostaje 


Nic nie zostaje. Najprostsze słowa
giną jak rzeczy: szybko. Powłoki
znaczeń kurzą się tylko na strychu.
Gdy obok ‑ w mieście, którego nie ma ‑

nadal mieszka cierpienie i skargi
się przechadzają w zaułkach żalu.
Są tam pomniki pustki odlane
z wrzawy i cisza fałszywa. Milczą

przy drogach zamki władców żałoby.
W podziemiach trenów, gdzie można znaleźć
gniew skamieniały - ciosy prabólu.

O wielkim trwaniu wspomina tylko
ciemny barwinek, który bez przerwy
płoży się po nas jak sens zieleni.

                                                              © Cezary Sikorski









139 komentarzy:

  1. Witam wszystkich i życzę przyjemnej lektury, dialogu z autorem. Mam nadzieję, że Cezary zaraz się odezwie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Obrazy zauroczyły mnie od pierwszego wejrzenia, teraz staram się czytać wiersze.

      Usuń
    2. Obrazy widziałam "na żywo" - niesamowite wrażenie. Pamiętam, że to był niezwykły wernisaż :)

      I lubię wyimek - Z elegii piątej - o linoskoczkach

      Usuń
    3. rzeczywiście swietny .... ja własnie przerabiam "Kronikę zapowiedzianej śmieci" Marqueza, więc jestem w temacie ;)

      Usuń
    4. ;))) .... raczej narysuję ..... jeden mam prawie skończony :)

      Usuń
    5. A to czekam z zaciekawieniem

      Usuń
    6. dobry wieczór, spóźniona ale jestem...obrazy niektóre też widziałam na żywo....zachwycają mnie ...sama nie wiem czym...tym, że SĄ po prostu chyba :)

      wiersze czytam :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. siedzisz z kawą w kąciku? hej!

      Usuń
    2. Hej, siedzę w kąciku po wielkiemu cichu z melisą moją ulubioną.

      Usuń
    3. tak myślałam. ale po wielkiemu cichu? nie sączysz żadnej nutki? tylko melisa? nie wierzę :)

      Usuń
  4. Dobry wieczór :)
    Taki..dostojny nastrój tutaj dzisiaj, bardzo interesujący:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie ...... bardzo dostojny

      Usuń
    2. Dostojnie, ale przyjaźnie i bardzo klimatycznie. Tak, jest bardzo klimatycznie. Obrazy doskonale z poezją współgrają. Jest.. przyjaźnie, jak w blasku lampki solnej, roztaczającej dobre fluidy.

      Usuń
    3. Dla mnie przyjaźnie, bo takie klimaty bardzo lubię.

      Usuń
    4. Wiem, że czujesz, już poznałam Twoją wrażliwość

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Coraz lepiej, widząc kolejne znakomite zestawienie słowa i obrazu. Gdyby nie podpisy (olej, akryl, płótno) zdawałoby się, że dzieła są wypalane w metalu.

      Usuń
    2. :) Witaj Basiu ... coś jest w tym co piszesz :) .... mają takie wewnętrzne swiatło ... świetna plastyczna robota

      Usuń
  6. Witam serdecznie wszystkich obecnych a przede wszystkim obu Bohaterów dzisiejszego wernisażu, Cezarego i Przemysława. Obrazy już mnie zauroczyły. Idę czytać wiersze.
    ved

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. witam serdecznie . miło poznać :)

      Usuń
    2. Witaj Cezary ..... bardzo dostojne dzieła nam serwujesz ..... jak zwykle temat, który chcąc nie chcąc zmusza do zastanowienia.

      Usuń
  8. Chodzę patrzę i czytam i grzecznie się witam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie również zauroczyły obrazy Przemka i pamiętam że pierwsze trzy obrazy powstały przed sonetami. Później powstała reszta sonetów, a ja namawiałem Przemka by domalował reszte obrazów do nich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie, sonet to wymagająca forma, jak Ci się pisało...bo w końcu, inspiracja, jak tytuł wskazuje... dla mnie to niesamowita książka

      Usuń
    2. Te sonety są prowokacją, bo stanowią swoistą syntezę rozlazłych formalnie i rozpasanych tematycznie Elegii Duinejskich. Chciałem spróbować to wszytko opowiedzieć prościej i szybciej. Nie wiem czy się udało, ale warto było spróbować. Sonet jest najbardziej tajemniczą formą poetycką. Czasem sam mówi więcej niż poeta chce powiedzieć. Mam nadzieję że te moje sonety poszły dalej niż ja.

      Usuń
    3. Jest w sonetach szamański rytm :) A dalej to już magia...

      Usuń
  10. Obrazy widziałem w naturze na monitorze wiele tracą nie widać tych wszystkich niuansów przecierek zacierek itd malarstwo jest niezwykłe tajemnicze i magiczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Rafał, pamiętam film do tego wernisażu, własnie, to byłoby fajnie pokazać ludziom, tam widać sporo smaczków o których wspominasz

      Usuń
    2. aaaaa ten co Mateusz nakręcił chyba ........oglądaliśmy u niego :)

      Usuń
    3. tak, takie malarstwa dużo traci w przekazie internetrowym...na żywo jest cudne

      Usuń
  11. czytać będę długo i powoli :) bom kiep troszku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonet to wymagająca forma nie tylko dla poety, dla czytelnika również więc nie taki kiep

      Usuń
    2. cześć. obejrzałam obrazy. teraz idę posmakować słów.

      Usuń
  12. Witam wszystkich pięknie. Chylę czoła przed prezentowanymi dziełami sztuki i poezji. Dziś czuję się nie jak ten, "...który zdobył górę, lecz tęskni za doliną...", lecz dokładnie odwrotnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Jarku, miło Cię "widzieć"

      Usuń
    2. Witaj Jarek :) ...... ależ to pięknie określiłeś ...... ja też mam czasem ochotę narysować cos abstrakcyjnego, ale ........ dziewczyny zawsze biorą górę ;)))

      Usuń
    3. pozdrawiam
      czasami dobrze jest posiedzieć w dolinie i popatrzeć na zdobywców gór :)

      Usuń
    4. Witam, Małgosiu. Dziś nie spożywam "napojów", bo potem głupoty wypisuję... :)

      Usuń
    5. Nie dostrzegłam głupot w tym, co do mnie pisałeś :)

      Usuń
    6. Jacku, i niech tak, póki co, pozostanie... nieprawdaż? :)

      Usuń
    7. Prawdaż Jarku ;) ..... :)

      Usuń
  13. Dobry wieczór! Siedzę już chwilę w galerii. Smakuję słowo i obraz. Powiedzieć: „Jestem zachwycona”... jakież to płaskie przy tym, co czuję. Gratuluję więc i wracam do Obrazów i Poezji!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem gdzie się podział Przemek. Trudno mi tu za niego odpowiadać. Wiem że to obrazy o magicznej fakturze i że jest w nich opowieść o nas. Inna niż ta którą można wygłosić słowem, ale równie sugestywna. Mam nadzieję że Przemek się znajdzie i że sam opowie z ilu warstw skomponowana jest jego rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  15. obrazy Przemysława. płaszczyzny kolorów nacierające na siebie. poukładane w geometryczne figury. niby proste ale pełne tajemnicy i zagadkowych znaków. lubię gdy twórca pozwala mi na zajrzenie w głąb siebie. na wydobycie wyobrażeń jakie gromadzą się we mnie podczas oglądania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przedni duet, jestem zwolenniczką właśnie takich :)
    Czasami zastanawiam się czy potrafię pisać jeszcze bez obrazu. A co dziwniejsze wróciłam sobie w tym tygodniu do "Pantery". Gdyby autorzy nie mieli nic przeciwko temu, chętnie umieściłabym dwa, trzy wiersze, i obrazy oczywiście, na swoim blogu. Pozdrawiam Artystów i komentujących :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najlepiej porozmawiać z autorami, zazwyczaj nie mają nic przeciwko :)

      Usuń
    2. I jeszcze coś... Co znaleźć mozna w moich "PIęćdziesięciu czterech sonetach":

      Pantera


      W jaskini gaśnie już ognisko.
      Myśl się usuwa w cień, by łączyć
      niemoty czerń z ciężarem mowy.
      Jak dotyk matki tli się tylko

      popiół zwierzęcej gramatyki.
      Podpełza cicho jak pantera,
      uwięzła w kole, w pętli ścieżek.
      Dialog to walka. Ślepe światło

      puls przyspiesza, obniża stropy
      i przez piwnice pod areną
      łączy przestrzeń. Tam gladiatorom

      śni się zamiar. Chcą krąg przekroczyć.
      Śmierć sprawić szybko. Innym, sobie.
      Zabijać, mówić. Choć przez chwilę.

      Usuń
    3. Intensywne i gęste, aż boli.

      Usuń
    4. Rilke zrobił to znakomicie. Przyznam, że i ja siedzę nad "Panterą", ale... moje wydanie chyba zatrzymam dla siebie ;)

      Usuń
    5. lepiej byłoby gdybyś się Nim z nami podzieliła :)

      Usuń
    6. Do Pańskiej "Pantery" jeszcze wrócę, poczytam z przyjemnością.

      Usuń
    7. O, nienie, tym bardziej, że jestem w trakcie pisania, to coś zupełnie świeżego :)

      Usuń
  17. ten wiersz zapadł we mnie głęboko... "nawet szczęście przemienić trzeba w sobie, by je zobaczyć"...o tak. zabieram te słowa ze sobą.
    dzięki Cezary :)
    ----------------------

    Z elegii siódmej - o świecie wewnątrz

    Być tutaj jest wspaniale. Nawet ty o tym wiesz
    dziewczyno, gdy owrzodziała i pozbawiona
    wszystkiego błąkasz się niczym śmieć po najgorszych
    zaułkach miasta. Każdy miał kiedyś tę chwilę.

    Nawet nie całą, lecz między dwiema chwilami
    drobny ułamek miary czasu, gdy dana jest
    przytomność bytu i gdy dostrzec można wewnątrz,
    jak wraz z krwią płynie przez żyły własna obecność.

    Także twoje istnienie wciąż kieruje się w głąb
    i - bogatsze o inność - za nic ma to, co wśród
    rzeczy się zdarza, bo nawet szczęście przemienić

    trzeba w sobie, by je zobaczyć. Tak nam życie
    całe upływa na tych przemianach i chyba
    nie ma świata innego niż wewnątrz, dziewczyno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja dziękuję. mogłoby się zdarzyć, że nie trafiłabym na Twoje wiersze.
      dzięki Artpub galerii mogę uczestniczyć w tak zacnych spotkaniach i poznawać niesamowitych ludzi.

      Usuń
    2. :) Ved ... to bardzo miłe co piszesz :) .... a jak Ty właściwie masz na imię? :)

      Usuń
    3. witaj Jacku. pozdrawia Danusia :)

      Usuń
    4. :) Wszystkie Danki jakie znam to bardzo wesołe stworzenia :) .... też taka jesteś?

      Usuń
    5. :)) .... myslę, że tak :)

      Usuń
    6. potwierdzam radosnym uśmiechem wesołego stworzaka :)))

      miłego wieczoru Jacku
      jestem zafascynowana wierszami Cezarego
      myślę, że dopiero ponowne wczytanie, jutro, pojutrze... pozwoli mi na pełniejsze wejrzenie w ich smakowitą treść

      Usuń
    7. z różnych przyczyn tkwię w poezji Cezarego dość głęboko, łatwiej chyba przez to docierają do mnie i "Sonety"

      Usuń
  18. Poezja ta robi na mnie tak piorunujące wrażenie, że po przeczytaniu wiersza Cezarego natychmiast spoglądam na obraz Przemka, aby trochę ochłonąć. A przecież w dziedzinie poezji jestem raczej laikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że czytelnik "laik", jest najlepszym czytelnikiem Jarku :) Twoja reakcja jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała, też tak mam :)

      Usuń
    2. To prawda .... też co chwilę czytam i też po każdym muszę trochę odpocząć

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. A ja czytałam bez przerwy, jakby mi było wciąż mało. Melodia słów i ich sens wyjątkowo do mnie trafia, chociaż kilka zgrzytów zaliczyłam, bo moje odczucia miejscami się kłócą. Ale nie na tyle, by miały wpływ na odbiór całokształtu, wręcz przeciwnie - nie pozostawiają mnie obojętną.

      Usuń
    5. Wielce jestem ciekaw co zgrzyta. Zawsze to mnie interesowało, co się w tym, co piszę, innym nie podoba.

      Usuń
    6. Ale to nie jest tak, że mi się nie podoba - podoba się. Zgrzytem jest np. coś, z czym się nie zgadzam, ale fakt że się nie zgadzam, nie wpływa na całokształt, bo zwykle szanuję odmienne zdanie. A przykład? O, na przykład "Którzy odeszli, znają
      cząstki wieczności, lecz zapomnieli
      o nas. Lub od spraw ziemskich odwykli
      zbyt szybko"

      Usuń
  19. Kochani, właśnie zadzwonił do mnie Przemek i powiedział że ma problemy. Z komputerem. Kazał was bardzo pozdrowić i dodał że idzie do sąsiadki i spróbuje się zalogować. Wierzę że da radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściskaj go ode mnie, gdyby się jednak nie zalogował :)

      Usuń
    2. Miło by było gdyby się tu pojawił .......to jest malarstwo z najwyższej półki,

      Usuń
    3. komputery to złośliwe stworzaki. czasami:)
      jakby co zostawiam pozdrowienia z uściskami dla Przemka w kolorze obrazu 10. czyli ściskam na zielono :)

      Usuń
    4. Czarku a sąsiadka lubi sztukę? :)))

      Usuń
    5. Krzysztof, dobre pytanie, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy człon pytania... :)))

      Usuń
    6. Zartowalem z ta sasiadka... przeciez chodzi o sztuke, a nie o sasiadke.

      Usuń
  20. Cezary, a planujesz wernisaż obrazów, właśnie z tego wspólnego projektu z Przemkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkice/wyimki to już historia. Pokazaliśmy je gdzie się dało. W Szczecinie, Warszawie, we Wrocławiu. Dziś cykl obrazów Przemka jest już niekompletny. Część poszła do ludzi, część do Muzeum Literatury w Warszawie. Więc nie ma co pokazywać. Ale w ramach programu Sztuka-Obraz-Słowo, któremu przewodzi Przemek, coś się może jeszcze urodzi.

      Usuń
    2. A Twoja ostatnia książka? Chyba jeszcze ciepła? Jakie masz plany? Spotkania z czytelnikami?

      Usuń
    3. Ostatnia? "Pięćdziesiąt cztery sonety". Wyszła z drukarni w zeszłym tygodniu. Opowiadałem o niej 9 i 10 bm. w Warszawie w Muzeum Literatury i w Tarnowskich Górach w "Innym Śląsku". A 25 października można ja będzie usłyszeć w Teatrze Małym w szczecinie w interpretacji Mariana Dworakowskiego. Z Marianem i sonetami pojedziemy w listopadzie na Port Poetycki do Chorzowa i do kalisza na Festiwal Poezji. Okazji będzie więc kilka, by tę ksiązkę posłuchać, a nawet zobaczyć.

      Usuń
    4. Do Kalisza sie wybieram, więc z przyjemnością posłucham i zobaczę :)

      Usuń
    5. Świetnie i w Kaliszu i w Chorzowie z przyjemnością posłucham, książkę mam nadzieję - zobaczę :P Wyśmienite posłowie Joasi, bardzo mnie cieszy ta książka :)

      Usuń
    6. W chorzowie będę więc też posłucham z przyjemnością

      Usuń
  21. Czarku cieszy mnie widok Twojej poezji w Artpubie. Pamiętam, kiedy pierwszy raz przysiadałem do "Manadologii stosowanej" wydawała mi się trudna i szorstka. Nie potrafiłbym wytłumaczyć Ci tej szorstkości, może niebawem na żywo o tym porozmawiamy. Jednakże, gdy zacząłem czytać coraz więcej poezji, poznawać dykcję, pewnego dnia wróciłem do tamtego tomiku, który otrzymałem od Ciebie w Szczecinie. Nagle odkryłem tam wiele niesamowitych rzeczy.

    Trudno jest po piętnastominutowej lekturze wierszy powyżej i po wrażeniu jakie zostawiają obrazy Przemka, opisać w skrócie swoje uczucia. Myślę, że żaden mój komentarz nie będzie obrazował tego, w jaki sposób dopełniają się Twoje słowa:

    "Tylko zwierzęta są wciąż
    na tropie i tylko one wiedzą,
    że świat nie jest naszym domem. Że gdzieś

    na stoku zostanie jakieś drzewo,
    wczorajsza droga, przyzwyczajenie
    krnąbrne, że to, co jest, się nie zmienia"

    czy

    "Jak szczapy w ogniu
    woń wydajemy słabszą. Gdy nagle
    ktoś nam powiada: wejdź w moją krew,

    wypełnij sobą pokój i zimę.
    Spraw, aby trwało miejsce, gdzie dotyk
    jest zawsze błogi, silny jak ramię

    bogów".

    Są słowa, które dojrzewają na długo po lekturze, więc pewnie wrócę za jakiś czas do tych wierszy powyżej z nadzieją, że odkryję w nich przestrzenie niewidoczne na pierwszy rzut oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysztofie, wielokrotnie sppotykałem się z opiniami, ze moje wiersze są zimne i nieemocjonalne. Moge tylko zapewnić, że sa pełne czystych emocji i że nie kryje się wcale za słowami, by je wyrazić.

      Usuń
    2. W tych wierszach są emocje dorosłego mężczyzny .... nie każdy pewnie jest je w stanie odczuć

      Usuń
    3. W moim odbiorze ta szorstkość nie była zimna i nieemocjonalna. Chodziło mi o to, że trudny był ich odbiór na początku. Bardziej chodziło o dynamikę "czytania", czasem coś czyta się szybko i tekst płynie jak rzeka, a u Ciebie po każdym wersie musiałem się zatrzymać i nie bardzo umiałem sobie wytłumaczyć dlaczego - stąd ta "szorstkość lektury". Po czasie stało się to zaletą.
      W sztukach plastycznych zawsze ceniłem sobie czyste emocje i patrząc na obrazy od razu jestem w stanie określić, kiedy malarz "obrzuca" mnie czystymi emocjami, a kiedy je ukrywa za jakąś imitacją. W poezji nie potrafię jeszcze tak wychwycić, ale u Ciebie czuję czyste emocje, choć nie umiem ich wyjaśnić słowem :)
      uff... mam nadzieję, że zrozumiałeś mój wywód :)

      Usuń
    4. Jacku to prawda, dorosły emocjonalny mężczyzna. Mój dziadek zawsze powtarzał, że prawdziwy facet jest emocjonalny ale i powściągliwy w słowach :)

      Usuń
    5. Dokładnie o to mi chodzi.

      Usuń
    6. tak, chociaż "ukrywanie" emocji jest równie bogate w sztuce, jak w literaturze. Wiele wymyślono sposobów , by zaprzeczyć sobie i się schować za słowami/obrazami.

      Usuń
    7. to prawda, zgadzam się, "dobre ukrywanie" bywa inspirujące

      Usuń
    8. Przyłączam się do Waszych opinii.

      Usuń
    9. Ja tylko chciałem jeszcze dodać, że szorstkość dotyczyła "Manadologii stosowanej" a nie wierszy na dzisiejszej wystawie :) dziś, jestem na innym etapie w odkrywaniu poezji, sporo przerobiłem przez ostatnie pół roku i zacząłem chwytać "o co kaman" :)

      Usuń
  22. z kieszeniami wypchanymi pięknym słowem i garścią zabranych kolorów ze wspaniałych obrazów idę w miękkość poduszkowych łąk. będę w ciszy, subtelnie mieszać i smakować słowa Cezarego z obrazami Przemka.
    pozdrawiam wspaniałych Autorów oraz przemiłe towarzystwo. do następnego spotkania
    Ved czyli Dana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dano, do następnego spotkania!

      Usuń
    2. DObranoc, dobrze, że zostawiłaś trochę dla mnie tych kolorów :)

      Usuń
    3. :) dobry wieczór i dobranoc Czarku

      Usuń
  23. Ja też będę się już zwijał .... Cezary, bardzo dziękuję za poetycką ucztę, podziękuj też Przemkowi za wspaniałe prace ......... Małgoś dziękuję za super wystawę ...... i Wszystkim za przemiły wieczór ..... Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój faworyt!!!! :)

    Z elegii dziesiątej - o tym, co zostaje


    Nic nie zostaje. Najprostsze słowa
    giną jak rzeczy: szybko. Powłoki
    znaczeń kurzą się tylko na strychu.
    Gdy obok ‑ w mieście, którego nie ma ‑

    nadal mieszka cierpienie i skargi
    się przechadzają w zaułkach żalu.
    Są tam pomniki pustki odlane
    z wrzawy i cisza fałszywa. Milczą

    przy drogach zamki władców żałoby.
    W podziemiach trenów, gdzie można znaleźć
    gniew skamieniały - ciosy prabólu.

    O wielkim trwaniu wspomina tylko
    ciemny barwinek, który bez przerwy
    płoży się po nas jak sens zieleni.
    © Cezary Sikorski

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję wszystkim za obecność, refleksje, za rozmowy na zapleczu również :)

    Dziękuję Cezary :)

    Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
  26. 5,6,10 - te obrazy bym chciała mieć...są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam serdecznie -znowu się spóźniłam
    ale obejrzałam i poczytałam -obrazy zatrzymują i budzą zaciekawienie a słowa pełne treści zastanawiają i zmuszają do przemyśleń
    Gratuluję wystawy -pewnie znowu tu wrócę -

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane i widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora